ChessBrains.pl Interaktywny Magazyn Szachowy

Mistrzostwa

Grzesiek Gajewski prosto z Soczi.

| 4 komentarze

CA R11Fot. Organizatorzy

Grzegorz Gajewski zadebiutował w tak poważnej imprezie, jakim jest mecz o tytuł Mistrza Świata. Było to dla niego naprawdę wielkie przeżycie, ale udało nam się go namówić do podzielenia się wrażeniami z naszymi czytelnikami.

Gajewski

Fot. Przymysław Jahr

Jak się dostałeś „Team Anand”?

Otrzymanie zaproszenia do „Team Anand” było dla mnie ogromnym zaszczytem. Przez lata pracowałem z Radkiem i dla Radka, który z kolei od wielu lat jest sekundantem Ananda. Jest więc rzeczą naturalną, że zarówno ja jak i moja praca nie byliśmy dla Vishy’ego niczym nowym. Nie pytałem o to Radka i pytać nie zamierzam, ale jeśli do mojego angażu przyczyniła się też jego osobista rekomendacja to mogę mu tylko bardzo serdecznie podziękować.

Czy sposób, w jaki pracowaliście zaskoczył Cię? Jeżeli tak, to co najbardziej?

Forma treningu nie była dla mnie zaskoczeniem. Zszokowało mnie natomiast, że Vishy  w wieku prawie 45 lat potrafi pracować nad szachami od rana do wieczora, dzień za dniem. Jeśli nasi zdolni juniorzy są dumni z przepracowania 3-4 godzin dziennie, to nie powinni być.

Czy to co opowiadał Radek o pracy z Vishim Anandem potwierdziło się? Jak odbierasz Ananda, jako człowieka?

W 100%. Spodziewałem się, że Anand jest dobry, ale nie aż tak. Warianty liczy niesamowicie, kilka razy musiałem po prostu udawać, że za nim nadążam 🙂 Byłem też świadkiem, jak potrafił „przeliczyć” silnik, choć obecnie wydaje się to po prostu niemożliwe. Potwierdziło się też to, co Radek mówił o nim jako o człowieku – Vishy jest niesamowitą osobą, niezwykle ciepłą i otwartą, do tego prawdziwą duszą towarzystwa. Najbardziej mnie uderzyła jego błyskotliwość, która objawiła się nie tylko w liczeniu wariantów, ale praktycznie w każdej rozmowie. Szybkość z jaką Vishy kojarzy fakty i przerabia je na zdania zwyczajnie zawstydza… Po dłuższej rozmowie z nim człowiek czuje się jak po wyjściu z kina, gdzie właśnie obejrzał kapitalny film. Tyle że tam nad dialogami pracuje się miesiącami, zaś Vishy’emu wystarczy kilka sekund…

Jaka była atmosfera w zespole „Team Anand” i jak się czułeś siedząc cały czas w hotelu?

Bardzo fajna, wszyscy w teamie się dogadywaliśmy, „Sasi” jest również, nietuzinkową osobą,  która swoim zapałem wnosi dużo ożywienia. Wydaje mi się, że Vishy czuł się naprawdę dobrze, my w niego wierzyliśmy i on to widział. Jak się czułem – to jest osobna kwestia. Byliśmy w Sochi przez niemal miesiąc, pracowaliśmy dużo, bardzo dużo, ale właśnie na tym to polega. Mogę powiedzieć, że teraz czuję się zmęczony i z chęcią odpocznę…

Co sobie powiedzieliście po 6 partii?

Nic konkretnego, Vishy nadspodziewanie dobrze zniósł ten incydent więc nie było potrzeby mówienia czegoś specjalnego

A jak Vishi podsumował mecz? Chwalił Was na Twitterze.

Z jednej strony jest zadowolony, że grał dobrze i – w przeciwieństwie do Chennai – potrafił nawiązać równorzędną walkę z Carlsenem napędzając mu stracha nie raz. Pokazał światu, że cały czas jest doskonałym graczem, który nawet Norwega ruchami takimi jak b5! w ostatniej partii, potrafi wprawić w zakłopotanie. Z drugiej jednak, porażka zawsze boli, zwłaszcza, gdy była realna szansa na zwycięstwo. To bardzo miłe, że nas pochwalił. Mam nadzieję, że na to zasłużyliśmy.

Czy uważasz, że coś dla siebie wyniosłeś z tego meczu? Czy wprowadzisz nowe metody treningowe?

Wyniosłem z meczu bardzo dużo, na pewno wprowadzę pewne korekty i – przede wszystkim – postaram się pracować jeszcze więcej.

Jak organizacja meczu i Soczi?

Doskonała. Rosjanie pod tym względem wyprzedzają resztę świata o trzy długości i myślę, że każdy, kto śledził transmisję wideo się ze mną zgodzi.

Jakbyś miał zmienić jedną rzecz w przygotowaniach Ananda, to co by to było?

Nie odpowiem, bo liczę, że nie jest to pytanie hipotetyczne.

Czym zaskoczył Ciebie Carlsen?

Zaskoczyć – niczym. Zaimponował zaś nerwami i sprytem w przygotowaniu – każdy miał w szkole takiego ucznia, który zgłaszał nieprzygotowanie zawsze w dzień kartkówki…

Czy uważasz, że to był ostatni pojedynek Carlsen – Anand?

Jeśli Vishy będzie miał dalej ambicje aby walczyć, to wierzę że nie.

4 Comments

  1. Po raz kolejny proszę, abyście Państwo opisywali, skąd bierzecie zdjęcia.

    https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Grzegorz_Gajewski_2012.jpg

  2. Gdyby Anand wygral kolejny turniej pretendentow to jest to na reke Carlsenowi.

  3. Nie no, mam nadzieję, że Vishy w kolejnym turnieju pretendentów już nie wystąpi. Chciałbym zobaczyć Carlsena w meczu z Caruaną lub ewentualnie z Aronianem.

  4. Czy mi się wydaje czy storna co jakiś czas przestaje
    działać ?

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.